"Bo jak kochać to kochać, jak się bić to się bić, a nie dzielić serce na dwa"
Archanioł
Michał
[...]ujrzał przed sobą męża z mieczem dobytym w ręku. Jozue podszedł do niego i rzekł: 'Czy jesteś po naszej stronie, czy też po stronie wrogów naszych?'
A on odpowiedział: 'Nie, gdyż jestem wodzem zastępów Pańskich i właśnie przybyłem' (Joz 5, 13-14)
Nagich W miłosnym zwarciu Pośród traw Od wiosny Śniegi stopniały W słońcu Niepostrzeżenie minął Rok ostatni Stoisz na brzegu Popatrz Rzeka węgorze Wplotła mi W warkocze Ryby składają Ikrę W moich martwych ustach Rak ma domek Nie myśl już , zapomnij mnie.
Patrzę z niejakim niedowierzaniem na ludzi, których rajcuje pęd powietrza, który zrywa ich z baki, silnika i 2 kół.
Tym bardziej nie rozumiem gości, których rajcuje 5.7 Hemi w nie skręcającej puszce.
Tak, tak, tak, spokojnie, mam równie postrzelone podejście do mojego Rockmobila :)
Z tym, że od czasu do czasu któryś z moich nielubianych samochodów występuje w filmie. I jak film mi się podoba, to znaczy, że jest naprawdę genialny.
1972 Ford Gran Torino.
"Czasami wpadasz na gościa, z których za ch.. nie powinieneś zadzierać... To ja..."
I film "Gran Torino", czyli Clint Eastwood w pełni. -weteran z korei, wietnamu i fabryki Forda -wdowiec -rasista -rozpuszczona rodzina -mówi i robi co myśli
No i do domu obok wprowadza się banda żółtków...
Jasne, takie motywy już były nieraz. Ale w żadnych z tych filmów nie idzie odczuć rosnącego napięcia bez zmian muzyki i dramatycznych zbliżeń. A Eastwood radzi sobie bez tego i to wręcz bajecznie. A jak już w temacie muzyki - zwykle dramatyzm podkreślają smyczki, ale nie u Eastwooda - tutaj napięcie buduje werbel. Prosty wojskowy werbel i wiadomo, że poleje się krew.
Film w całym swoim dramatyzmie, klęciu i napięciu daje męskiej części widowni niezwykłą wręcz frajdę z patrzenia, jak Clint Eastwood spuszcza wszystkim baty tym, jak patrzy, tym, jak mówi ostrym, ochrypłym glłosem i tym, jak pomimo 80 lat potrafi nakopać.
Kto jeszcze nie widział - marsz do kina!
Piosenka dnia:
Freedom Call - "Land of Light"
I'm diving through an empty space Where shadows flashing around An angels voice, so close so far I'm reaching holy ground A broken heart, beats deep inside A silent lake of tears And I cry, you can see the tears In my eyes, like pouring rain The hand on my heart I'm leaving the night To the land of the light The garden of life Remeber the golden times An ancient time, forgotten land I've never seen before Unholy spell, a land of ice An everlasting war And I fly to the far horizon So high to the Land of the Light The garden of life Remeber the golden times And I cry, you can see the tears in my eyes You can see them burning The hand on my heart I'm leaving the night
Piątek, 7:15, czytaj środek nocy - a ja dzielnie wsiadam w auto i po zebraniu w sumie trzyosobowej ekipy, cel - Łańcut.
Łańcut jako zamek w Łańcucie nie jest jakiś specjalnie ciekawy, ani oryginalny. Jest klasycznym przykładem architektury XVIII wiecznej w odpowiednio monumentalnej wersji. Stop.
Ale nie po to się tam targaliśmy. Otóż w Łańcucie mieszka pan Krzysztof Panas, zwany dalej Kowalem. Podgrzać metal w palenisku i walnąć lotkiem każdy potrafi. Ale nikt nie zrobi tego z takim kunsztem jak pan Krzysztof.
Specjalnie na poczet pracy magisterskiej mojej znajomej, dotyczącej stali damasceńskiej, w przeciągu 5-6 godzin wykuł dla nas wstęp do zrobienia 10 centymetrowego nożyka z tejże stali. Tak, to tyle zajmuje przy tak fachowej pracy i wiedzy. Dodatkowo całość była filmowana i przez zwykła kamerę i przez kamerę termowizyjną, dzięki tfu... uprzejmości... AGH.
Wizyta skończyła się o godzinie 21. I o te porze stwierdziłem, że jeszcze dam rade przejechać 200 kilometrów droga krajową numer 4. Światła bijące z naprzeciwka, co chwila zwężenia i fotoradary. To było coś :)
I ja kiedyś uskładam sobie kasę na szablę z damastu :D
Has he lost his mind? Can he see or is he blind? Can he walk at all, Or if he moves will he fall? Is he alive or dead? Has he thoughts within his head? Well just pass him there Why should we even care?
He was turned to steel In the great magnetic field Where he traveled time For the future of mankind
Nobody wants him He just stares at the world Planning his vengeance That he will soon unfold
Now the time is here For iron man to spread fear Vengeance from the grave Kills the people he once saved
Nobody wants him They just turn their heads Nobody helps him Now he has his revenge
Heavy boots of lead Fills his victims full of dread Running as fast as they can Iron man lives again!